Żadnej pracy się nie boję...
Niepelnosprawni.pl
Agata Jabłonowska-Turkiewicz
4 Lipiec, 2018 - 16:00

Mordor – symbol awansu zawodowego i społecznego dla jednych, dla innych bezduszny moloch i praca w korporacyjnych schematach. Skupisko biurowców przy ul. Domaniewskiej w Warszawie budzi różne skojarzenia. Na pewno przywołuje obraz młodych i prężnych pracowników, nie zaś tych, którzy dawno temu świętowali 40. urodziny i w dodatku mają orzeczenie o niepełnosprawności. Tacy jednak też tam pracują. Przykładem jest pani Danuta, finansistka i psycholog z wykształcenia, która za pośrednictwem Centrum Integracji i portalu sprawniwpracy.com rozpoczęła pracę w kancelarii wierzytelności właśnie w tym osławionym miejscu.

pixabay.com
REKLAMA
.

Chora od dzieciństwa, niepełnosprawna od trzech lat


Pani Danuta ma wrodzoną wadę kręgosłupa. Choroba dała o sobie znać w okresie dojrzewania i szybkiego wzrostu. Pojawił się bardzo duży ból i problemy z chodzeniem. Zdiagnozowanie dolegliwości było początkowo bardzo trudne. Pani Danucie przyglądało się wielu specjalistów – neurolodzy, reumatolodzy i ortopedzi, a jej stan się ciągle pogarszał. W końcu trafiła do lekarki, która zadecydowała o natychmiastowym skierowaniu na operację w ośrodku w Zakopanem. Danuta była wówczas licealistką i spędziła poza domem 10 długich miesięcy. Wspomina ten okres bardzo dobrze, mimo że pół roku była unieruchomiona w gipsie. Z poznanymi tam ludźmi utrzymuje kontakt do dziś.

Po operacji i ustabilizowaniu się stanu zdrowia powróciła do rodzinnego miasta, skończyła liceum, zdała maturę, rozpoczęła naukę w studium finansowo-księgowym w Krakowie. Potem pochłaniała ją praca zawodowa. Kłopotów ze zdrowiem, między innymi nawracających ataków rwy kulszowej, które unieruchamiały ją na długie tygodnie, nawet najgorszemu wrogowi nie życzy.

Nie myślała wówczas o sobie jako o człowieku z niepełnosprawnością. Do głowy jej nie przyszło, żeby starać się o orzeczenie. Zrobiła to dopiero w 2015 r., kiedy do kłopotów ruchowych, doszły problemy ze znalezieniem pracy i depresja. Namówiła ją koleżanka. Lekarz z komisji orzeczniczej wystawił orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności do końca życia, w co nie mogła uwierzyć, bo zawsze wydawała się sobie „nie tak bardzo chora”.

 

Koleiny zawodowe


Pani Danuta przez wiele lat pracowała jako księgowa w firmie Wedel, następnie przeszła do spółki Frito Lay Poland. Początkowo była to praca stacjonarna w Krakowie, później coraz częstsze wyjazdy do siedzib regionalnych firmy na terenie całej Polski, aż w końcu przeniesienie do centrali w podwarszawskim Grodzisku Mazowieckim. Potem restrukturyzacja i zwolnienia, które w 2012 r dotknęło również ją. Zaczęły się kłopoty – zdrowotne i finansowe, niemożność opłacania wynajmowanego od rodziny mieszkania, niemożność opłacania zabiegów rehabilitacyjnych, które dotychczas organizowała sobie prywatnie, bo te w ramach NFZ były nieregularne, a przez to nieskuteczne.

- Jestem osobą wierzącą. Uważam, że Bóg działa za pośrednictwem ludzi, których, zwłaszcza w sytuacji bardzo trudnej, nie powinniśmy unikać. Bardzo pomogła mi rodzina, która udostępniła swoje mieszkanie w Warszawie i dała możliwość uregulowania rachunków wtedy, kiedy stanę na nogi. Mama i siostra namawiały mnie wprawdzie do powrotu do rodzinnego miasta na południu Polski, bo martwiły się o mnie i wydawało im się, że w zaistniałej sytuacji nie poradzę sobie w stolicy. Mimo wszystko postanowiłam jednak zostać tutaj. Imałam się różnych zajęć. Wśród nich była nawet praca na kuchni – opowiada Danuta i dodaje: – Żadnej pracy się nie boję. Ale bywało naprawdę ciężko, tym bardziej, że zaczęły się dodatkowe problemy zdrowotne – nadczynność tarczycy. Niewielki organ, ale jego nieprawidłowe działanie powoduje duże problemy ze zdrowiem całego organizmu – zanik siły mięśniowej, zawroty głowy, chroniczne zmęczenie. Czasami miałam kłopot ze wstaniem z siedzenia w autobusie.

Od momentu otrzymania orzeczenia pani Danuta zaczęła poszukiwania pracy skierowanej do osób z niepełnosprawnością i – jak mówi – w Warszawie nie było z tym dużego kłopotu, tym bardziej, że ma wyższe wykształcenie. Była zatrudniona w recepcji, ale praca w systemie dwa dni po 12 godzin i dwa dni wolne z dojazdem do odległego od miejsca zamieszkania Piaseczna okazała się zbyt uciążliwa dla jej kręgosłupa. Była też i taka praca, w której szef nie rozumiał, że chory pracownik musi pójść czasami do lekarza.

Od 7 maja br. dojeżdża na warszawski Mordor. W dniu, w którym rozmawiamy, po miesiącu próbnym, podpisała umowę o pracę na czas nieokreślony. Bardzo się z tego cieszy, choć idąc pierwszy dzień do pracy, miała szereg obaw.

- Na szczęście do moich obowiązków nie należy agresywna windykacja. Dzwonię do klientów, przypominam o terminach, rozstrzygam wątpliwości. Jest szansa, że w przyszłości będę wykonywała swoje obowiązki zdalnie z domu.

 

Więcej w Portalu Niepelnosprawni.pl

Redakcja portalu TurekBezBarier.pl nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa. Komentarze zniesławiające lub mogące naruszać dobra osobiste osób trzecich grożą odpowiedzialnością karną i cywilną. Osoby pokrzywdzone mogą skutecznie dochodzić swoich praw w organach ścigania i w sądach.

Reklama

 
Copyright:TurekbezBarier    2014 - 2018   Wszystkie prawa zastrzeżone.